Karczma TVHOW TO and WHY NOT?

Czy trzeba płacić abonament RTV?

Nie jestem fanem tworzenia poradników, w stylu „jak oszukać system” ale jednak są takie tematy, które aż proszą się o komentarz. I wcale nie chodzi w tym wszystkim o to aby kłamać w żywe oczy i chwalić się tym, co powiedzieć nie, systemowi, który jest nam narzucany chociaż sam w sobie jest niedoskonały i dobrze wiemy, że w dzisiejszych czasach nie doprowadzi do niczego nowego i lepszego.

Chodzi tylko o pieniądze i finansowanie nimi kolejnych durnych pomysłów, które zamiast nam pomagać i ułatwiać życie, zasilą portfele tych, którzy za tymi pomysłami stoją.

Być może 20 lat temu opłacany abonament faktycznie czemuś służył, ale dziś… mamy dużo powodów dla których powinniśmy czy nawet musimy płacić abonament, ale żadnych solidnych propozycji, co w zamian za to dostaniemy. A co dostaniemy? No właśnie. W mojej ocenie nic! Chodzi tylko o wyegzekwowanie płatności, a potem… no cóż.

Abonament radiowy i telewizyjny.

Zapewne wiecie co się dzieje, jak to wygląda i jakie zmiany proponuje rząd.

Przejdźmy więc do sedna sprawy, czyli jak to jest z tym płaceniem i czy faktycznie wprowadzone zmiany są dobrym pomysłem i pomogą uszczelnić system. W mojej ocenie nie. System działał i działać będzie zgodnie z zasadą domniemania.  A więc domniema się, że osoba która opłaca abonament RTV jest posiadaczem odbiornika, analogicznie jak abonent usług operatora dostawcy telewizji (np. UPC, Vectra, itp.) jest posiadaczem odbiornika.

Przecież tak wcale być nie musi

Raz, systemy ofertowe są zbudowane dziś tak, że nie jedna osoba decyduje się na pewne rozwiązanie i ofertę, ale nie oznacza to że z niej korzysta. Przykładowo stając się nowym klientem dostawcy tv i internetu, możemy od niego dostać o wiele lepszą ofertę na telewizję  i internet, niż jak byśmy zdecydowali się na sam internet. Czy to oznacza, że biorąc taką ofertę jestem odbiorcą telewizji? Nie posiadam telewizora i nie korzystam z radia. Korzystam z internetu.

Czy operator, dostawca telewizji powinien więc poinformować właściwy organ o tym, że sprzedał mi ofertę a w domu zobaczył telewizor? Z tego co wiem warunkiem podłączenia dekodera nie jest posiadanie telewizora, a jedynie podłączenie go do anteny aby go aktywować. Nawet jeśli, to mogę przecież pożyczyć telewizor od sąsiada, który opłaca abonament a on sam jest moim dobrym kumplem.

W mojej ocenie i na logikę, w sytuacji w której ktoś przedstawia mi wezwanie do zapłaty zaległego abonamentu, robi to niezgodnie z prawem lub ma dowody na to, zdobyte legalnie, że to ja łamię prawo. Jeśli więc ktoś domniema że posiadam odbiornik, to równie dobrze może się mylić, a ja mam prawo poinformować go o tym, że nie posiadam takiego odbiornika.

Zapewne instytucja państwowa w tej sytuacji stwierdzi, że jestem kłamcą, aby podważyć moją deklarację, będzie musiała mi to udowodnić a więc: albo przedstawić informację od operatora TV że klient w chwili zakupu abonamentu zadeklarował posiadanie odbiornika (czyli zmiana umowy), albo wezwać świadków, którzy zeznają, że posiadam telewizor (sprzedawca w sklepie, listonosz który wszedł na kawę, dozorczyni, a może hydraulik ze spółdzielni, który wymieniał zawór).

Być może jest to zabawne, ale gramy w grę, w którą wymyślił rząd, a nie my sami. Oczywiście trzeba pamiętać o jednym, że obywatel nie wygra z Państwem, chyba, że ma sporo zdrowia i sporo pieniędzy, aby przetrwać do finału sprawy.

Co z tymi dostawcami telewizji?

Rozwiązań jest kilka: operatorzy TV/Internet szybko dostosują się do zmian w przepisach i zmienią umowy, w których jednym z punktów (w jakiejś tam formie) będzie m.in. przekazanie lub zachowanie informacji o ilości odbiorników lub (co oczywiście prawnie można pewnie zrobić na 100 sposobów) przemycić w umowach jakiś punkt, który wskaże, że posiadacz abonamentu jest posiadaczem telewizora. No bo przecież to może być nawet informacja od serwisanta z potwierdzeniem, że dekoder został podłączony, a obraz widoczny. Skoro widoczny to znaczy że… na czymś go wyświetliłem.

Powyższa zmiana oczywiście będzie wiązała się ze zmianą prawa, które umożliwi państwu pobieranie takich informacji od operatorów. Co jeśli Ci się nie zgodzą? Tego nie wiemy, być może będą kary.

Z drugiej strony operatorzy TV mogą stracić sporo klientów, którzy ze względu na narzucone przez państwo zmiany, będą chcieli zrezygnować z jednego operatora na rzecz innego lub całkowicie podziękować za telewizję i np. skorzystać tylko z oferty internetowej telewizji czy strumieniowego przesyłania kanałów.

Co więc zrobi dostawca usługi? Zaproponuje nam nową ofertę, np. dla nowych klientów 6 miesięcy abonamentu RTV w prezencie. Fajnie co?

I tak małymi kroczkami dojdziemy do momentu (na co sami zezwolimy), aby państwo pobierało od nas kasę, wysługując się innymi firmami.

Smutne ale prawdziwe

No ale wróćmy na chwilę do odbiorników. Jak wiemy, dekodery korzystają z HDMI więc tu też jest pewien bajer polegający na tym że możemy skorzystać z monitora lub projektora. Przecież te urządzenia nie są wcale gotowe do odbierania sygnału telewizyjnego, to dekoder za to odpowiada.

A co gdybyśmy usunęli z telewizora tunery? Też pomysł. W końcu ustawa nadal mówi o urządzeniach gotowych do odbioru sygnału. Dekoder sam w sobie nie jest wyświetlaczem, a podłączony do niego wyświetlać nie musi być telewizorem.

I wydawać by się mogło że sposobów na telewizor w domu jest wiele… ale to dopiero szczyt góry lodowej. Co z radiem? Co z radiem w telefonie? Co z radiem w samochodzie? No i zaczynamy od nowa!

Liczę jednak na to, że ktoś zreflektuje się, że tym sposobem zniechęci do siebie obywateli i wpadnie na pomysł, aby narzucić opłatę, ale jednak dać coś w zamian, aby to co zapłacimy, faktycznie przełożyło się na to co otrzymamy w zamian. W póki co nic na to nie wskazuje, czyli pozostaje nam jak zwykle… kombinować.

Druga strona sprawy nie ma lepiej

Należy jednak pamiętać także o drugiej stronie całego sporu pomiędzy ustawodawcą a widzem, a więc o operatorach, którzy już dziś wnoszą pisma o cofnięcie propozycji zmian i wprowadzenia obowiązkowej rejestracji odbiorników. A dokładnie obowiązku przekazywania danych. O co chodzi? O to, że chociaż ustawa czy jej zmiany nie weszły jeszcze w życie, to już dziś klienci dostawców telewizji wypowiadają umowy, aby uniknąć sytuacji w której ich dane zostaną przekazane „państwu”.

Aby tego było mało, nie rozmawiamy już tylko o wezwaniu zapłaty na zasadzie domniemania, że posiadamy odbiornik, ale o tym, że „państwo” chce ściągać zaległy abonament poprzez zajęcie środków na koncie bankowym czy wstrzymania wypłaty należnego zwrotu podatku.

Dochodzimy więc do tak absurdalnej sytuacji, w której nie tylko (co już się dzieje) nie chcemy być klientami płatnych dostawców telewizji, a zaczynamy obawiać się, czy na dniach nie wejdzie do nas komornik, który zajmie, np. samochód czy lodówkę, domniemając, że przez ostatnie miesiące nie opłacaliśmy należytego państwu abonamentu RTV.

Sytuacja zaczyna robić się chora.

Related posts:

Przestańmy się okłamywać, Microsoft zniszczył Windows Phone i swój kawałek mobile!
Telewizor nie tylko do telewizji: 6 rozwiązań zwiększających użyteczność telewizora
Prawo do zwrotu produktu zakupionego przez internet

Tags: , , , ,